Telewizja bielsko.tv

  • 13 maja 2026
  • 9 czerwca 2026
  • wyświetleń: 2357

Mieszkańcy policzyli i zmierzyli drzewa wokół Bielska-Białej. Społeczna inwentaryzacja starolasów

W lasach na terenie Bielska-Białej oraz okolicznych gmin: Kozy, Jaworze i Wilkowice odbyła się społeczna akcja identyfikacji tzw. starolasów. Od kwietnia wolontariusze wraz z przyrodnikami dokumentowali fragmenty lasów, które mogą spełniać kryteria obszarów o podwyższonej naturalności.

Mieszkańcy policzyli i zmierzyli drzewa wokół Bielska-Białej. Społeczna inwentaryzacja starolasów · fot. materiały prasowe
Mieszkańcy policzyli i zmierzyli drzewa wokół Bielska-Białej. Społeczna inwentaryzacja starolasów


Przez dwa miesiące blisko 50 wolontariuszy z Bielska-Białej, Kóz, Wilkowic, Bystrej i Jaworza uczestniczyło w społecznej identyfikacji starolasów prowadzonej w odpowiedzi na apel Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Efektem akcji jest dokumentacja 42 potencjalnych starolasów, która została opracowana przez przyrodników i przekazana do dalszej oceny.

Akcja była odpowiedzią na ogłoszony przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska kolejny etap wyznaczania potencjalnych starolasów w Polsce. W kwietniu i maju 2026 roku wolontariusze, pracując pod opieką przyrodników, prowadzili badania terenowe w lasach Beskidu Śląskiego i Małego.

W terenie wykonywano pomiary drzew, martwego drewna, szukano mikrosiedlisk oraz innych wskaźników naturalności zgodnie z przyjętą metodyką. Następnie zebrane dane zostały opracowane i przekazane do Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

- Kiedy zaczynaliśmy identyfikację starolasów, nie przypuszczałem, że stanie się to tak dużym przedsięwzięciem. Największym zaskoczeniem było dla mnie zaangażowanie ludzi - przez akcję przewinęło się blisko 50 wolontariuszy, którzy poświęcali swój wolny czas, żeby wspólnie zrobić coś dobrego dla lasów - mówi Jacek Zachara, koordynator działań prowadzonych przez Inicjatywę „Las Wokół Miast”.

Łącznie przygotowano dokumentację dla 42 wydzieleń leśnych. Wiele z nich to niewielkie, rozproszone fragmenty lasów, które zachowały wysoki stopień naturalności i uniknęły intensywnej gospodarki leśnej.
Nauka, przygoda i obywatelskie zaangażowanie

Dla wielu uczestników udział w akcji był pierwszym kontaktem z tego rodzaju pracą terenową. Wolontariusze podkreślają, że oprócz wiedzy zdobyli coś równie ważnego - nowe spojrzenie na las.

- Akcja identyfikacji starolasów pokazała mi, że wśród równych, idealnych lasów gospodarczych mamy jeszcze prawdziwe perełki, w których toczy się życie zupełnie inne niż tuż obok. Dowiedziałam się też, jak wiele jeszcze nie wiem - mówi jedna z uczestniczek, Kasia.

Podobne doświadczenia opisuje Izabela Bułka:

- Razem z przyrodnikami wchodziliśmy w piękne leśne miejsca, z dala od szlaków turystycznych. Dziś patrzę na las inaczej - bardziej uważnie. Te góry i lasy są częścią naszej lokalnej tożsamości i dlatego dla wielu osób są tak ważne.

Dla części uczestników akcja stała się również okazją do odkrywania miejsc, do których prawdopodobnie nigdy wcześniej by nie trafili.

- Poznałam świetnych ludzi, a to dla mnie zawsze jest najważniejsze. Trafiłam również do fragmentów wspaniałego lasu, do których inaczej w życiu bym nie zajrzała. No bo niby jak? Na wprost przez zarośla? - wspomina Jola Kasprzyk.

Ochrona przyrody zaczyna się od ludzi



Wolontariusze podkreślają, że udział w akcji dawał poczucie realnego wpływu na otaczającą rzeczywistość.

- Bez chwili wahania zaangażowałam się w tę akcję, ponieważ poczułam, że mam realny wpływ na to, co dzieje się wokół mnie. Mój udział był nie tylko głosem rozumu, ale także głosem serca - mówi Małgorzata Borth-Mirocha.

Z kolei Renata Lejawka z Inicjatywy „Las Wokół Miast” zwraca uwagę na wyjątkową mobilizację mieszkańców:

- Apel o ochronę starolasów spotkał się z niezwykłym odzewem mieszkańców. Szczególnie budujące było dla mnie to, że tak wiele osób zdecydowało się wyjść w teren i zaangażować w konkretne działania. Bo działając wspólnie, naprawdę możemy zmieniać rzeczywistość.

Starolasy pod skórą



W pracach uczestniczyli zarówno doświadczeni przyrodnicy, jak i osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z profesjonalną inwentaryzacją przyrodniczą.

Sylwia Bochenko, jedna z przyrodniczek pod okiem której prowadzono badania, zwraca uwagę na niezwykły efekt edukacyjny całego przedsięwzięcia.

- Największym odkryciem nie były same starolasy, ale sposób, w jaki ludzie zaczęli je rozumieć. Kiedy własnoręcznie wykonywaliśmy wszystkie pomiary, liczby przestały być abstrakcją. Pojawiło się prawdziwe zrozumienie. Takie doświadczenie zostaje pod skórą na długo.

W podobnym tonie wypowiada się Maciek Szwagrzyk:

- Od razu poczułem się częścią pięknej wspólnoty ludzi zaangażowanych we wspólny cel. Odwiedziliśmy najpiękniejsze fragmenty beskidzkich lasów, a świadomość, że realnie przyczyniam się do ich ochrony, była czymś wyjątkowym.

To dopiero początek



Choć etap terenowy został zakończony, uczestnicy podkreślają, że nie traktują tego jako końca działań.

- Najcenniejsze okazały się miejsca, do których dotarliśmy, i ludzie, których poznałem. Przedzieranie się przez strome zbocza, młodniki i wykroty bywało męczące, ale dzięki temu zobaczyliśmy najpiękniejsze i najbardziej naturalne fragmenty lasów w naszej okolicy. Najbardziej cieszę się jednak z relacji, które powstały podczas tej akcji. To była przyjemność włóczyć się z ludzmi po starolasach - podsumowuje Jacek Zachara.

Przekazana dokumentacja zostanie poddana dalszej analizie w ramach ogólnopolskiego procesu identyfikacji potencjalnych starolasów. Niezależnie od ostatecznych decyzji uczestnicy są zgodni: akcja pokazała, że mieszkańcy chcą aktywnie uczestniczyć w ochronie przyrody i potrafią skutecznie działać na rzecz wspólnego dobra.

Ludzie przyszli dla lasu, zostali dla czegoś więcej



Choć celem akcji było zebranie danych o potencjalnych starolasach, dla wielu uczestników równie ważne okazało się inne doświadczenia.

- Mieliśmy poczucie celu i sprawczości. Uczyliśmy się mnóstwa nowych rzeczy. Ja już wiem, czym są bembidiony i wynurty. Dziś patrzę na las zupełnie inaczej i potrafię dostrzegać jego stan, wiek czy siedliska - dodaje Ola Liana.

Niektórzy trafili do projektu przypadkiem



- Pojechałam, nie bardzo wiedząc, o co chodzi z tym całym wydzieleniem. Chciałyśmy nauczyć się chronić nasze lasy. I nauczyłyśmy się. Później same zrobiłyśmy dwa wydzielenia u siebie - wspomina Joanna z Pierśca.

Nie brakowało także osobistych historii.

- Potrzebowałam zrobić coś dobrego i sensownego. Trafił się niezły survival, ale pobyt w takich fragmentach lasu sprawiał, że czułam się uczestniczką czegoś wyjątkowego, niemal mistycznego - mówi Kasia Jaworska.

Marcin Fiszer zwraca uwagę na wymiar edukacyjny przedsięwzięcia.

- Dowiedziałem się, że w naszych beskidzkich lasach nadal występują gatunki reliktowe i zagrożone wyginięciem. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ochrona najcenniejszych lasów Beskidów powinna być jednym z priorytetów.

- Ta akcja pokazała mi, jak cenne przyrodniczo lasy mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki - podkreśla Maja Lindner.

Nawet osoby, które mogły uczestniczyć tylko raz, zapamiętały ją na długo.

- Ujęła mnie autentyczność i troska uczestników. Mam marzenie, żeby ludzie zrozumieli, że jesteśmy częścią przyrody, a nie jej właścicielami - mówi Lucyna Baranowska.

Zdaniem Renaty Lejawki sukces przedsięwzięcia pokazuje, jak wielki potencjał tkwi w lokalnych społecznościach.

- Szczególnie budujące było dla mnie to, że tak wiele osób zdecydowało się wyjść w teren i zaangażować w konkretne działania. Wszystko zaczynało się od odpowiedzi na jedno pytanie: „Czy chcę mieć realny wpływ na moje otoczenie?”.

Koordynator akcji Jacek Zachara przyznaje, że największym zaskoczeniem była skala zaangażowania mieszkańców.

- Przez akcję przewinęło się blisko 50 wolontariuszy. Ostatecznie najważniejsze okazały się nie liczby i opracowania, lecz ludzie, relacje i świadomość, że wspólnie zrobiliśmy coś ważnego dla naszych lasów.

Loading...

Zac / bielsko.info

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

Facebook